Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2018

Powernisażowo. Podziękowała.

Dziękuję:

Michałowi Bobrowi, który zapalił mnie do całego przedsięwzięcia i całej ekipie Formatów za to, że zrobili wszystko, bym mogła poczuć się u nich miło i wygodnie.

Damianowi za to, że pokazał światłem w mistrzowski sposób wszystko, co najlepsze w moich portretach.

BaseLove Trio za piękny koncert.

Mojej mamie i mojemu małżonkowi za to, że przez ostatnie kilka dni dali mi komfort myślenia tylko o wystawie i byli niezastąpieni przy korektach tekstów postów. Mojemu mężowi za to, że w ostatniej chwili okiełznał kryzys z kodami QR, by można było odkryć sekrety każdego portretu.

Mojemu synkowi Jasiowi - za transmisję na fb.

Mojemu synkowi Piotrusiowi - za to, że próbował przejąć na siebie odpowiedzialność za moją przemowę (największą bolączkę) i mnie wybawić.

Mojej córce Marii - za trzymanie mnie za rękę i ciepłe słowa "mamo, ale byłaś śmieszna" :)

Wszystkim moim przyjaciołom, którzy zjawili się, niosąc ze sobą wsparcie. Pozwoliło mi to oddychać pomimo ciężaru i ogromu prz…

autoportret z Mary 2018

To jeden z tych momentów, kiedy biorę dwa nieudane zdjęcia, gdzie przedstawienie ludzi oscyluje na granicy przyśnięcia i skrajnego bucostwa. I wiem, że ten moment mnie nigdy nie wystawi do wiatru. Widać w nim więcej, niż prawdę. Całkiem absurdalnie - ta historia przecież też nigdy się nie wydarzyła.
Przedstawiam Państwu moją córkę - Marię. Oto ona i oto ja.




magik

Wyczarowałam bratu magika, bo magia nie boli. Poza tym, zna on jedną sztuczkę ze znikającymi palcami. Zawsze była widowiskowa.


przedmałżeński

Dwa najbardziej przytulne miejsca na świecie, w którym mogą się odnaleźć dwie pokrewne dusze, to portret vintage i boho-ogród =]



Foty źródłowe:






pablo z różową brodą 2018

Nie mam nic więcej do powiedzenia ponad to, że on powinien urodzić się z brodą. Kto się nie zgadza, nich wyjdzie teraz.


red pablo 2018

Gdyby mój małżonek okazał się rudy. I trochę jakby dumny. Choć w sumie duma i skupienie przy goleniu wyglądają całkiem podobnie.


valdemar 2018

Pamiętam z dzieciństwa taką migawkę, kiedy mój ojciec w szampańskim nastroju wyciągnął elektryczną maszynkę do golenia włosów, zachichotał, po czym przejechał nią przez środek głowy, dzieląc tym samym owłosienie na głowie wyraźnie na stronę lewą i prawą. Zobaczył, co uczynił i zaczął się krztusić ze śmiechu. Zaimponował mi, może dlatego tak dobrze to pamiętam.
Na drugi dzień miał ważne spotkanie i poszedł na nie łysy.
Ten portret (który tak na prawdę się nie wydarzył) przypomina mi właśnie o tej historii (ona się faktycznie wydarzyła).


maria 2018

Czasem chciałabym być jak ona. Silna, niezależna i ciekawska. Może jeszcze zdołam się od niej tego nauczyć. Ale najbardziej zazdroszczę tego spojrzenia. Patrzeć prosto, na przestrzał, przeniknąć wzrokiem, tkwiąc w tu i teraz zupełnie do końca. Spojrzeć na drobiazg, w zachwycie nad detalem. Odłożyć na bok wszystko, co może poczekać. Koniec końców, zawsze jest czas, by się odwrócić i sprawdzić, co tam w tyle pozostało.
Oto moja Maria.


jasio z różowym pieskiem 2018

Spodziewam się, że mój syn jeszcze kiedyś wypomni mi te wszystkie razy, kiedy popsułam mu włosy, niezależnie od tego, czy chwyciłam nieopatrznie za nożyczki, czy odpaliłam fotoszopa. Może nawet wcześniej, niż mi się wydaje.
Czasem mam uczucie, że wiem, które ścieżki wybierają moje dzieci. Czasem dochodzi do mnie, że nawet ten sam spacer stanowi inny wymiar choćby perspektywy, gdy ma się kilka lat mniej. Trochę coś innego wówczas widać. Czasem więcej, zwłaszcza gdy się ma młode oczęta.
Mam obawy, że Jan widział już turkusowe kierpce. I lękam się wielce.


margola z babmbusowym krzesłem 2018

Tak jak w każdej plotce jest trochę prawdy, tak w przypadku każdego fejkowego wspomnienia również. Margola jest tu piękna całą sobą, bo zakochana. Bezpieczna w swoim bunkrze wszystkich ciepłych myśli, wsparta o bambusowe krzesełko. Taką ją wielbię i podziwiam.

gola w kapeluszu 2018

Gdy w grę wchodzą kiczem ziejące bibeloty i piórka, wzrok sięga dalej. Tak się zdarza. Wierzycie?


autoportret z janem 2018

Ciepło matczynego serca z pewnością ukoi wszelkie możliwe bolączki, nawet przegraną wizytę u fryzjera. Włosy odrastają, a portret pozostaje. Na potem i na zawsze. Ostatecznie można powiesić w komórce lub garderobie. Albo schować w piwnicy.



cielęcooki profil 2018

Lekkie przywalenie z profilu ma też swoją twarz. Nawet jeśli jest to ten lepszy profil, dramatyzm cielęcookich kobiet zazwyczaj mnie poraża. Zwłaszcza, gdy ja jestem akurat taką cielęcooką kobietą w danym momencie. Bo wiadomo, że tak zazwyczaj to się nie jest, tylko się bywa.




creepy self-portrait 2018

Pozwólcie, że spojrzę wam głęboko w oczy i na tym poprzestanę. Nie napiszę już nic więcej.


autoportret z pitką 2018

Żeby nie było, że tylko brzydota mnie pochłania i lgnę w turpizmy - jest i autoportret z wymuskanym dzidziusiem, słodkim, niczym kiczowate putto w zgrzebnej szatce.
Powaga - jak widać - czasem mnie nie opuszcza. Ani na chwilę ;-)



obłęd vel madness 2018

Nie wiem, nie pytajcie. Fake, czy nie?
Pozostawiam do oceny, bo nie stać mnie na szczerość =P

Może bardziej zaczerpnięcie powietrza, oddech. Lekkie oddalenie, popatrzenie z boku. Taki delikatny dystans. Byleby tylko nie za duży.