wernisaż

W listopadzie 2012 roku miałam swoją pierwszą i ostatnią (póki co) styczność z Wrocławskim Klubem Formaty. Niebawem spotkamy się znowu - 23 września. Minęło 6 lat, kiedy pozostawałam w zaciszu domowym. Z tysiącem spraw rozedrganej codzienności, ale także z portretami. Jednak konsekwentnie pozostały jakoś przy mnie. Nie wiem, czy mam się z tego cieszyć, sami ocenicie, jeśli tylko zechcecie.

6 lat temu umierałam ze strachu, cała się trzęsłam. Nic nie wskazuje na to, że teraz będzie inaczej. Czas pokaże, a ja stale powtarzam sobie, że jestem za stara na to, by bać się czegokolwiek.


Obejrzałam filmik, którego tak długo się wstydziłam, pomimo mistrzostwa Romana Szafrana Biernackiego, bo musiał się naprawdę napocić, by montażem nadrobić to, co zdołałam popsuć wystąpieniem. Z ciarkami na plecach.
Michał Bober (wówczas Soul City)  i Renia Zagórska (wówczas Formaty) uratowali mnie przed kompletną porażką. Takie miałam wtedy wrażenia. Ale i tak kiedy dziś znów wracam wspomnieniami do tamtej chwili, mimowolnie się uśmiecham.

fot. Michał Bober, na zdjęciu Kuba i Robert Lewandowski w wersji vintage (2018).

Ostatnio zadzwonił Michał Bober (tym razem jako wysłannik Formatów) z pytaniem, czy może by tak wernisaż z koncertem. W sumie, czemu by nie? Chwilę później opanowały go heheszki z kolegą Kubą. Ponoć jest podobny do Roberta, choć ja będę utrzymywała, że do Roberta najbardziej podobny jest Robert.

fot. Michał Bober

Koncepcja tematu prac na wystawę nasunęła się szybko. Pierwotnie planowałam wykorzystać wizerunki ludzi powszechnie znanych w połączeniu z prawie stuletnimi zdjęciami. Lecz gdy usiadłam do pracy zrozumiałam, że jestem jak szewc, który bez butów chodzi. Pochyliłam się nad autoportretem. A potem kolejnym. A potem doszły przedstawienia wizerunków najbliższych: przyjaciół i rodziny. I tak spisałam swoją fałszywą, słodko-przekłamaną historyję, która nigdy się nie wydarzyła (fake memories).

Jeśli czyjaś zbłąkana dusza trafi  na wernisaż 23 września o godzinie 18 do Wrocławskiego Klubu Formaty przy ulicy Samborskiej, ma sporą szansę wśród zaproszonych gości odnaleźć większość sportretowanych person i posłuchać sympatycznej muzyki na żywo. Życzę powodzenia w odnajdywaniu skrytych wśród gości twarzyczek z retro-portretów. Do zobaczenia!

Komentarze