Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2019

Poczyniłam pierwsze kroki. Skądże? Smirkova.

Czasem w życiu potykam się o swoje marzenia. 
Rodzi się Smirkova.

Kiedy miałam kilka lat, bywałam na zakupach w piekarni. Półkowy repertuar nie był tam może imponujący, półek w każdym razie nie pamiętam. Pamiętam za to panią Sabinę, która była zjawiskowa. Zawsze miała perfekcyjny fryz. Misterną falę włosów. Pani Sabina lubiła kolorowe powieki. Nie dziwię się. Przypuszczam, że przez nią właśnie do dziś je lubię. Była zawsze piękna i błyszczała, uwielbiałam patrzeć, jak z gracją przemieszcza się za ladą, jak włada tym tajemniczym miejscem, w którym piecze się chleb.
Pamiętam też zapach chleba. I to, jak pani Sabina zapisując swe rachunki na papierze pakowym, naciska długopis. Totalnie ujarzmione narzędzie. Rachunki pani Sabiny zawsze były zapisywane z imponującą szybkością, słyszałam jak papier skrzypi pod naciskiem długopisu. Chwilę później pani Sabina owijała w te rachunki różne produkty spożywcze, wypuszczając swoje wyjątkowe zapiski w świat z serem żółtym, kiełbasą czy pieczywem. Cza…