Tjaša i Jurek w Oratorium Marianum

W przepysznej przestrzeni wrocławskiego Oratorium Marianum ujrzałam wczoraj na własne oczy pełną wdzięku miłość do dźwięku. Ależ mi się ładnie zrymowało ;)


Okazuje się, że można kochać dźwięki tak, jak się  kocha kolory albo słowa. Kiedy patrzyłam na
Tjašę Kastelic i Jurka Chwastyka, miałam uczucie, że nie odgrywali koncertu po raz kolejny. Oni rozmawiali dźwiękiem (bawiąc się nim tu i teraz) z największa uważnością i szacunkiem dla siebie nawzajem, tworzyli go na nowo. Chylę czoła.



 Taki muzyczny dialog to coś, czego mi osobiście nigdy nie będzie dane skosztować. Za to rozsiadłam się na widowni i dałam sobie możliwość zatopienia się w "Romansach" z lubością. To nie było podglądactwo, tylko prawdziwa uczta dla oka i ucha.

Czuję się zaszczycona tym, że zostałam zaangażowana w stworzenie portretu niespodzianki dla tych twórców przez mamę Jurka - Teresę Kotwicką. Dzięki wielkie!


Poniżej prezentuję króciutki filmik z fragmentem koncertu i wręczeniem portretu. Wiem, wiem - nauczę się jeszcze ostrości i zacznę zabierać ze sobą statyw :)



"Tjaša i Jurek" 2019
"Tjaša i Jurek", wersja zakulisowa ;-) 2019


Komentarze